logo
historia

Tajemnice Adolfa Hitlera, biografia.

 
Tajemnice Adolfa Hitlera, biografia.

Serwis nie ma dotacji z Unii czy państwowych firm, są tylko 2 nieinwazyjne reklamy Googla, bardzo prosimy o wyłączenie adblocka

Większość książek czy publikacji opisuje ostatnie trzy lata rządów jednej z najbardziej okrutnych socjalistycznych tyranii XX wieku, kiedy to III Rzesza rozpoczęła fizyczną likwidację Żydów w okupowanej Europie. W ciągu zaledwie pięciu lat Hitler (od 1942 roku – powstanie obozów śmierci, od 39 trwał holocaust Polaków) swoim ludobójstwem dołączył do takich postaci, jak: Mao, Trocki, Lenin, czy Stalin. Zanim jednak do tego doszło Hitler był przecież kanclerzem, a przedtem politykiem, który nie krył swoich planów wobec Niemiec. Kiedy podczas Nocy Kryształowej w 1938 roku w Niemczech zginęło 91 Żydów w sowieckiej Rosji ginęło ich tysiące. Dlaczego więc prasa światowa rozpisywała się o Nocy Kryształowej, a nie zajmowała się tym, co się dzieje w największym na świecie obozie koncentracyjnym? To dobre pytanie. Na pewno ogromną rolę ma dostęp do informacji, dziennikarze zachodni przebywający w ZSRR byli z reguły szpiegami sowieckimi, którym płacono za wychwalanie najbardziej ludobójczego socjalizmu w historii (pomijając osiągnięcia Mao w tym zakresie). Niektórzy byli agentami wpływu, albo po prostu, jak mawiał Lenin zwykłymi „użytecznymi idiotami”, którzy naprawdę uwierzyli w komunizm. Na potrzeby zachodnich dziennikarzy stworzono specjalnie dla nich „wirtualny” świat, niczym z potiomkinowskich wiosek. Zostawmy jednak ZSRR i wróćmy do brunatnej odmiany socjalizmu. Kim był facet, który jeszcze na początku 1918 roku w kajzerowskich Niemczech mógł liczyć w najlepszym razie, na karierę nadwornego akwarelisty na dworze Wilhelma II Hohenzollerna.

Rozdziały:
Dzieciństwo
Utalentowany dziwak
Życie intymne
Genialny prostak
Miłośnik psów i kwiatów
Bogacz
Zdolny miłośnik realnego socjalizmu?
Kwestia żydowska
I Wojna
Wiara
Współczesny demokratyczny polityk


Dzieciństwo
Matka Hitlera, Klara Pölzl, sprzątała u pewnego pracownika celnego o 23 lat od niej starszego Aloisa Schicklgrubera. Najwyraźniej coś pomiędzy nimi zaiskrzyło, bo młodziutka Klara zaszła w ciążę. Alois, jak przystało na prawdziwego mężczyznę wziął na siebie odpowiedzialność i szybko zdecydował się ślub. Nie było to jednak takie łatwe i wymagało watykańskiej dyspensy, oboje byli bowiem spokrewnieni, Klara była wnuczką Johanna Nepomuka Hiedlera, stryja Aloisa. Adolf urodził się jako czwarte dziecko, niestety jego wcześniejsze rodzeństwo zmarło. Po Adolfie przyszła na świat jeszcze tylko siostra - Paula. Warto tutaj wspomnieć, że nazwisko Hitler pojawiło się w wyniku fałszerstwa. Alois najwyraźniej doszedł do wniosku, że Schicklgruber nie brzmi zbyt dobrze i zmienił je na twardo brzmiące Hitler.
Młodziutki Adolf przez bardzo długi czas był niesamodzielny i korzystał z pieniędzy matki, kiedy i ona zmarła (kilka lat wcześniej zmarł ojciec), Adolf zrzekł się renty na rzecz 6 letniej młodszej siostry. Adolf na pewno nie tęsknij za ojcem, który usynowił go dopiero przed śmiercią. Zaledwie trzyletni Adolf był podobno niemiłosiernie bity i to bez żadnego powodu, głównie za pomocą pejcza. Ojciec przywoływał go jak psa, po prostu gwiżdżąc. Matkę kochał bez granic, kiedy umierała na raka był z nią do końca wraz z jej żydowskim lekarzem, który pomimo prześladowań przeżył wojnę w Linzu. Nie jest wykluczone, że mogło to być zasługą samego Hitlera.
Hitler rozpoczął swoją edukację w szkole prowadzonej przez benedyktynów w Lambach. Z opisów wynika, że Adolf lubił przedmioty, które go interesowały, szczególnie religię i podobnie jak Stalin planował zostać księdzem. Niedługo potem został przeniesiony do szkoły w Linzu, gdzie śpiewał w chórze, uczył się również grać na harmonijce ustnej i flecie. Szkoła mu jednak nie szła, dwa razy nie zdał do następnej klasy, nie przystąpił nawet do matury. Z tego okresu pochodzi jego zamiłowanie do powieści Karola Maya. Był młodzieńcem niezwykle czułym na sztukę i emocjonalnie bardzo wrażliwym. Pierwszą miłością młodziutkiego zaledwie 16-letniego Hitlera miała być Żydówka – Stefanie Isak. Niestety była to miłość nieodwzajemniona i Adolf próbował nawet popełnić samobójstwo. W 1907 roku przeniósł się do Wiednia, gdzie zakochał się w operach Wagnera. Nieudane próby (dwukrotne) dostania się do Akademii Sztuk Pięknych załamały go do tego stopnia, że ukrywał ten fakt przed matką. Po jej śmierci zaczęły się też jego kłopoty z pieniędzmi, niedługo potem trafił do przytułku. Próbował zarobić odśnieżając ulice i malując wiedeńskie pocztówki, które kupowali od niego głównie żydowscy sklepikarze, a on sam zaczął „dziczeć” i stronić od ludzi. Wydawałoby się, że dla zakompleksionego artysty amatora nie ma większej przyszłości. Nadchodziło jednak coś, czego nikt w tym czasie nie mógł przewidzieć, upadek monarchii i początek demokracji, gdzie kluczem do gigantycznych pieniędzy i kariery były głosy mas. Nic tak nie rozgrzewa rozentuzjazmowanego tłumu, jak wskazanie im, kto jest winien ich losu. Najbardziej nośne od wieków były poglądy antysemickie, a ostatni wiek to rosnące w siłę poglądy nacjonalistyczne i eugeniczne. Choć jego pocztówki kupowali głównie żydowscy sklepikarze, a jego umierającą matkę przychodził leczyć za niewielkie pieniądze tylko poczciwy lekarz – żyd, to jednak Adolf sięgnął po to co było dostępne tu i teraz. Nadchodził jego czas, czas demokracji.

Utalentowany dziwak
Co było kapitałem Hitlera? Na pewno nie wykształcenie, nawet nie miał matury, na pewno nie zdolność do prac technicznych czy ciężkiej pracy fizycznej, cóż więc się stało, że taki przeciętniak mógł porwać tłumy? Otóż to bardzo proste, demokracja sprawiła, że wszystkie drogi do zaszczytów i fortuny prowadziły poprzez wyśnione przez różnych "leninów" ... niepiśmienne i łatwe do manipulacji masy. Wystarczyło stworzyć odpowiedni "show", dodać trochę fajerwerków, magii i obietnic. Hitler, był niczym wielki mag, na którego spektakle przychodzą rozentuzjazmowane tłumy. Bez dwóch zdań, na pewno był dobrym aktorem, potrafił wcielać się w różne role. Był jak kameleon, jak trzeba troskliwy mąż stanu, dobrotliwy pan w średnim wieku, który odwiedzał chorych przyjaciół, obsypywał kwiatami, a czasami wulkan niespożytej energii, kiedy to podczas wielotysięcznych zjazdów partyjnych porywał tłumy. Jak nikt potrafił manipulować nastrojem tłumów, a tłum go za to ubóstwiał, bo jak każdy socjalista obiecywał im wszystko, co tylko chcieli. Prywatnie lubił kokietować kobiety, właściwie każda pani, która miała z nim styczność była pod jego ogromnym wrażeniem, miły, szarmancki, zawsze wyrozumiały, jak dobry ojciec, który zawsze całuje kobiety w rękę i od czasu do czasu wysyła piękny bukiety kwiatów, a dzieciom rozdaje czekolady, zapytacie, jak tu nie kochać takiego mężczyzny. Oficjalnie nie był żonaty, jak sam mawiał „jego panna młoda ma na imię Niemcy”. Oczywiście to tylko pozory, przez cały ten czas był związany z młodziutką Ewą Braun, która do końca III Rzeszy była dla Niemców tajemnicą. Jeszcze wcześniej związany był z równie młodą siostrzenicą Geli Raubal, która popełniła samobójstwo. Sprawa ta dzisiaj budzi szereg kontrowersji, istnieje bowiem podejrzenie, że Hitler mógł się do tej śmierci przyczynić. Może sam nie strzelił do dziewczyny (choć z jego broni), ale jego zaborczość wobec niej mogła mieć wpływ na tą tragiczną decyzję. Geli była gosposią Hitlera. Trudno dzisiaj stwierdzić, czy „coś” było pomiędzy Geli i Hitlerem. Dziewczyna pieszczotliwie mówiła do niego wujek Adi, jednak to właściwie wszystko co wiadomo. Na pewno Hitler zabraniał jej kontaktów z rówieśnikami i był w tym podobno niezwykle stanowczy. Nie wiem jednak, czy jest sens mieć z tego powodu jakieś pretensje. Pierwszą miłością młodziutkiego, zaledwie 16-letniego Hiltera miała być jednak Żydówka – Stefanie Isak. Niestety była to miłość nieodwzajemniona.

Życie intymne
Psychologowie do dzisiaj zastanawiają się, jak wyglądało życie intymne wodza III Rzeszy. Wspomniana wcześniej Geli podobno twierdziła, że „"Mój wuj to potwór. Nikt nie może sobie wyobrazić, czego ode mnie żąda!”, co to oznaczało w praktyce ciężko powiedzieć. Dla młodziutkiej i niewinnej dziewczyny z prowincji wszystko mogło być jednak szokujące. Trudno oceniać je po relacji gwiazdy niemieckiego kina - Renate Mueller, która po wizycie w Kancelarii Rzeszy w 1935 roku stwierdziła, że kiedy byli już nago Hitler kazał jej się kopać, co go wyraźnie podniecało.
Podobnie jak Geli, próby samobójcze podejmowała również Ewa Braun, która raczej domyślała się, że Adolfem żadnej rodziny nie stworzy. Dla Führera rodzina to Niemcy, jak zwykł mawiać „niemieckie dzieci należą nie tylko do swoich matek, należą również do mnie”, natomiast piękna Ewa była jego ściśle strzeżoną tajemnicą. Dla większośći niemieckich kobiet taki "kawaler" był ucieleśnieniem marzeń, pisały do niego i ofiarowały mu swoją dozgonną miłość i bezgraniczne oddanie. Nie tylko jednak niemieckie kobiety darzyły wodza III Rzeszy wielkim platonicznym uczuciem, spokrewniona z Winstonem Churchillem brytyjska arystokratka Unity Mitford również do nich należała. Musiało być to wielkie uczucie skoro tuż po wypowiedzeniu przez Wielką Brytanię wojny Niemcom próbowała popełnić samobójstwo.
Trudno powiedzieć jednak, jaki Hitler był w miłości, wszystko to jedyni spekulacje. Ewa w 1935 roku napisała w swoim pamiętniku „miłość jest z jego programu wykreślona”.

Genialny prostak
Hitler pochodził z prostej rodziny, nie był wykształcony, do końca swoich dni nie nauczył się nawet zachowywać przy stole. Często w towarzystwie obgryzał paznokcie, wodził palcem pod nosem, podczas obiadu pochłaniał wszystko bardzo szybko, z potraw uwielbiał przede wszystkim ciasta. Może stąd wzięły się jego problemy trawienne, wzdęcia, natarczywe gazy, na które jak zwykle lek miał jego osobisty lekarz dr. Morell. Niestety nikt nie wie, czym doktorek tak naprawdę leczył Hitlera, podobno była to mieszanina różnych substancji – antybiotyku, trucizny (strychnina), ale również i narkotyku.

Miłośnik psów i kwiatów
Kochał psy, do końca swoich dni przebywała z nim suka Blondi, którą podarował mu jego sekretarz Martin Bormann w 1941 lub 42 roku. Jak wytrawny aktor świetnie parodiował miny Benito Mussoliniego. Bardzo dbał o swój wizerunek, przy tym nie miało znaczenia, czy rozmawia z kilkoma osobami, czy też wielotysięcznym tłumem. Niczym bóg z Olimpu potrafił znieruchomieć na wiele minut w typowej pozie faszystowskiego pozdrowienia. Do tego celu codziennie ćwiczył na ekspandorze. Wszystkie pozy czy gesty, które w dobie telewizji mogą dzisiaj śmieszyć Hitler ćwiczył przed lustrem i to godzinami. Wszystko co robił miało zjednywać, porywać tłum i co tu dużo pisać – robił to z doskonałymi efektami. W wolnych chwilach wódz III Rzeszy czytał, oglądał filmy, wśród jego ulubionych filmów była "Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków" (z 1937 roku) i "King Kong" (1933 roku). Pojawiły się również informacje, że oprócz akwarelek Wiednia Adolf rysował również postacie z kreskówek filmów Disneya i lubił oglądać występy cyrkowców.
Z Amerykanów na pewno cenił najbardziej twórcę firmy Ford Motor Company – Henry'ego Forda. Ford był znany ze swoich antysemickich wypowiedzi, wydał np. książkę "Międzynarodowy Żyd: główny problem świata". Od momentu przejęcia władzy przez Hitlera wysyłał mu na każde urodziny czek na 50 tys. marek. W 1938 r. za zasługi dla III Rzeszy otrzymał najwyższe odznaczenie przyznawane cudzoziemcom: Krzyż Wielki Orderu Orła Niemieckiego. Co ciekawe, Ford nie miał większych oporów przy współpracy ze Stalinem i ZSRR, gdzie zbudował fabrykę GAZ (Gorkowskij Awtomobilnyj Zawod). Nie obchodził go jednak późniejszy los amerykańskich specjalistów i robotników biorących udział w budowie tego potężnego zakładu. Stalin oskarżył ich potem o szpiegostwo, co w „raju robotników” równoznaczne jest z karą śmierci lub zesłaniem do gułagu (z podobnym skutkiem). Podobny koniec spotkał amerykańskich robotników, którzy uwierzyli w propagandę komunistyczną w USA i przenieśli się do ZSRR. Jak to pieszczotliwie nazywany w USA „Wujek Joe” zwykł robić po prostu wszystkich wymordował wraz z rodzinami.

Bogacz
Oficjalnie według propagandy Goebbelsa Hitler był tak oddany ojczyźnie, że nie dbał o dobra materialne, nie miał nawet konta w banku. Chodził w zwykłym żołnierskim mundurku, nie obwieszał się świecidełkami, nie pił alkoholu, nie palił, nie jadł mięsa, nie pił nawet herbaty czy kawy preferując ziółka. Oczywiście z tą skromnością to tylko taka „ściema” na użytek propagandy Hitler był bowiem milionerem. Choć nie miał prawa jazdy kochał drogie samochody, szczególnie uwielbiał Mercedesy. Jeśli ubrania to tylko u najdroższych i najlepszych krawców. Miał dziewięciopokojowy apartament w centrum Monachium. Do 1945 roku tylko w Niemczech sprzedał blisko 10 milionów sztuk „Mein Kampf”, z każdej otrzymywał 1 markę, odpowiednik dzisiejszego 1 euro. Do tego tantiemy ze sprzedaży znaczków z jego podobizną (od 1937 roku), sprzedaż portretów wodza również pięknie się sprzedawały. Oczywiście wszystko szło na konto, które jednak wódz posiadał. W 1933 roku zrealizował obietnicę wyborczą i zrezygnował z pobierania pensji. Rok później, kiedy już miał władzę zarówno kanclerską i prezydencką, ponownie kazał sobie wypłacać pensje i to obie. NSDAP w tym czasie zarabiała fortunę na niezwykle popularnych gazetach antysemickich.

Zdolny miłośnik realnego socjalizmu?
Hitler miał doskonałą pamięć, choć podawane do podpisu dokumenty czytał pobieżnie, to bardzo często zaskakiwał generałów znajomością najdrobniejszych szczegółów. Wszystkie swoje przemówienia i odezwy tworzył sam. Czytał dużo książek, uwielbiał biografie i pozycje filozoficzne, głównie te, które utwierdzały go w jego poglądach, choć i te lubił zmieniać w zależności od zaistniałej sytuacji. Choć był socjalistą z krwi i kości uważał, że partia robotnicza (NSDAP – Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników) musi być bardziej elastyczna jeśli chodzi o wielki kapitał, który początkowo był mu potrzebny do przejęcia władzy. Goebbels swego czasu nawet głośno protestował przeciwko takiej polityce, uważał, że NSDAP powinna pozostać partią antykapitalistyczną. Hitler wprawdzie ukrócił spór i linia partii nie zmieniła się, to jednak nie zakończył kontaktów z wielkim kapitałem, który był mu potrzebny do realizacji wielkich programów np.: budowy autostrad, czy intensywnego zbrojenia. Ciężko ocenić wiedzę Hitlera z zakresu ekonomii, raczej na pewno traktował ją jako narzędzie, dzięki któremu można osiągać cele polityczne. Katastrofalne zadłużenie państwa, które musiało nastąpić wraz z forsownymi państwowymi programami chwilowo ratowała aneksja bogatej Austrii i bardzo bogatej Czechosłowacji.
Najlepszą charakterystykę systemu gospodarczego III Rzeszy dokonał noblista Ludwik von Mises. Cytat z jego pracy "Narodowym socjalistom udało się całkowicie wyeliminować motyw zysku z zarządzania biznesem. W Niemczech nazistowskich już nie ma mowy o wolnym przedsiębiorstwie ani też nie istnieją przedsiębiorcy. Byli przedsiębiorcy zostali zredukowaniu do statusu Betriebsfuehrer (kierownika przedsiębiorstwa). Nie mogą swobodnie działać, muszą bezwarunkowo słuchać poleceń wydawanych przez Ministerstwo Gospodarki Rzeszy (Reichswirtschaftsministerium), jego urzędników okręgowych oraz rejonowych. Rząd Rzeszy nie tylko określa ceny oraz stopy procentowe, jakie należy płacić i jakich można żądać, wysokość płac i zarobków, ilość towarów jakie mają być wyprodukowane oraz metody stosowane w produkcji, lecz wyznacza każdemu kierownikowi przedsiębiorstwa określony dochód, praktycznie przekształcając go tym samym w płatnego pracownika państwowego. System taki, poza niektórymi stosowanymi terminami, nie ma nic wspólnego z kapitalizmem i gospodarką rynkową. Jest to po prostu socjalizm według niemieckiego wzorca, Zwangswirtschaft (gospodarka nakazowa). Różni się on od rosyjskiego wzoru socjalizmu – systemu otwartej nacjonalizacji wszystkich zakładów – jedynie w kwestiach technicznych."
W łonie NSDAP Hitler bardzo długo tolerował również marksistów np: Otto Strassera i całą jego frakcję. Hitler nigdy nie ukrywał, że był socjalistą w jednej z wypowiedzi zarzucił Strasserowi jego marksizm "uważam się za socjalistę, a Pan jest po prostu marksistą". Tolerowanie silnej frakcji marksistowskiej we władzach partii nie trwało długo, podczas Nocy Długich Noży Hitler zlikwidował swoich głównych oponentów (Strasser odszedł wcześniej z partii i założył komunistyczny Czarny Front). Należy dodać, że nie tylko socjaliści stanowili trzon NSDAP, również zbliżeni ideowo komuniści bardzo aktywnie działali w tej partii. Sam Hitler nigdy nie ukrywał, że wszystko to co najlepsze w narodowym socjalizmie wzięło się z Marksa i Engelsa.

Kwestia żydowska
Temat niezwykle delikatny i wymaga raczej oddzielnego artykułu. W wielkim skrócie, wszystko wskazuje na to, że Żydów Hitler traktował początkowo podobnie jak niektórzy królowie, Stalin czy rosyjscy carowej, czyli używał ich w różnego rodzaju politycznych rozgrywkach, w zależności od tego, czy był potrzebny ktoś, na kogo można było zrzucić własne niepowodzenia. Hitler, nie bez racji uważał, że bolszewizm czy komunizm wiąże się z Żydami. Utwierdził się w tym przekonaniu podczas funkcjonowania Bawarskiej Republiki Rad (kwiecień-maj 1919), kiedy to na jej czele stanęli działacze żydowscy Ernst Toller (komunistyczny działacz z wielkopolski) i Eugen Leviné (działacz komunistyczny z Sankt Petersburga). Więcej na ten temat ( więcej )
Trudno jednak określić jednoznacznie, co Hitler myślał o Żydach. Z okresu wiedeńskiego gorzko wspominał, że nikt inny tylko kupcy żydowscy kupowali jego akwarelki. Co skłoniło Hitlera do uruchomienia ludobójczej maszyny od 1942 roku, tego nie wie nikt i nigdy się raczej nie dowie. Niektórzy uważają, że być może stało się w wyniku niemożności deportacji europejskich Żydów do Palestyny, kierunek ten skutecznie blokowała Wielka Brytania.
Oczywiście jest raczej mało prawdopodobne, jak sugeruje brytyjski historyk David Irving, że Hitler o masakrze Żydów nie wiedział. Zbrodnia na taką skalę raczej nie mogła być indywidualnym projektem Himmlera. Z drugiej strony Hitler był z natury człowiekiem leniwym, niezorganizowanym i niezwykle chaotycznym, działającym często pod wpływem emocji. Mało interesował się polityką wewnętrzną i rozgrywkami, jakie toczyły się wokół niego. Niektóre sfery polityki państwa delegował do realizacji swoim współpracownikom, albo w ogóle pozostawiał je bez odpowiedzi. Zajmował się głównie tym co było pilne i wymagało bieżącej reakcji. Czy to wystarczy, aby stwierdzić, że o ludobójstwie nie wiedział, śmiem wątpić. Szczególnie, że był inicjatorem przeprowadzonej w latach 1939-44 Akcji T4 (E-Aktion), likwidacji uznanych przez niemiecką eugenikę za "bezwartościowych", w ogromnej większości chodziło o chorych psychicznie, choć nie tylko, w ramach zbrodniczej akcji zginęło ponad 70 tys. osób, w tym również na terenach okupowanych. Wydał rozkaz akcji Heu-Aktion, czyli uprowadzania dzieci z terenów okupowanych celem zniemczenia. Dotyczyło to oczywiście terenów wschodnich okupowanej Europy – Białorusi, Ukrainy i Polski. Według różnych szacunków wywieziono około 200 tys. dzieci. Już w 1933 roku Hitler zdecydował o powstaniu pierwszego obozu koncentracyjnego w Dachau. Początkowo więźniami byli członkowie opozycji (komuniści, socjaldemokraci, chadecy), w 1936 roku zaczęto wysyłać do obozu Żydów, Romów, homoseksualistów i Świadków Jehowy. Obóz był „ośrodkiem szkoleniowym” dla innych obozów, które powstały w późniejszym okresie. Ludobójcze pomysły Hitlera realizował bez pisemnych rozkazów były alfons, hodowca kur, utalentowany organizator, wierzący w horoskopy prostak – Henrich Himmler. Jak widać, Hitler, tak jak większość charyzmatycznych wodzów lubił otaczać się ludźmi o niezbyt szerokich horyzontach myślowych, Himmler jest tutaj dobrych przykładem. Choć Goebbels czy Hermann Wilhelm Göring wyróżniali się ze świty Adolfa pozytywnie, szczególnie szef propagandy. Hermann Göring zdawał sobie jednak sprawę, że był tylko ważną, ale nic nie znaczącą figurą, tak więc zajmował się przede wszystkim ćpaniem (uzależniony od morfiny) i zbieraniem dzieł sztuki z całej okupowanej Europy. Göring, choć był uważany za najbliższego współpracownika Hitlera, nie był z nim nawet na ty! Na ty był właściwie tylko z Ernstem Röhmem, który w przerwach homoseksualnych imprez organizował niezwykle skuteczne bojówki NSDAP (Niemieckiej Partii Robotników) – SA. Właściwie to on zbudował potęgę NSDAP. Oddany całkowicie partii, jego poglądy były antykapitalistyczne i robotnicze, potworny prostak, ale dobry organizator. Został zlikwidowany podczas tzw. nocy długi noży (1934), Hitler zdecydował się wtedy na pozbycie się kłopotliwego szefa SA na rzecz mniej ideologicznej Reichswery i wsparcia jego osoby przez generalicję na następce Hindenburga. Bojówki Röhma zalazły za skórę nie tylko Hindenburgowi, który zagroził wprowadzenie stanu wyjątkowego, przeciwko dawnego towarzyszowi partyjnemu wystąpili m.in. Himmler, Heydrich oraz Göring.

I Wojna
Co do tego, czy był na pierwszej linii ognia, czy też raczej walczył na tyłach są podzielone. Jednak nie ma wątpliwości, że sam zgłosił się do bawarskiego wojska, 3 sierpnia 1914 roku wystosował nawet pismo do króla Bawarii, Ludwika III, w którym prosił o przyjęcie do jednego z bawarskich pułków. Trafił więc do I kompanii 16 bawarskiego rezerwowego pułku piechoty (List Regiment). W pułku tym służył również - Rudolf Hess. Już 21 października pojechali na front, gdzie walczył w pierwszej bitwie pod Ypres, następnie nad Sommą (1916 rok). Przez całą wojnę służył jako goniec. Ranny w nogę powrócił do Niemiec, po powrocie na front brał udział w trzeciej bitwie pod Ypres. W październiku 1918 roku jego pułk walczył na południe od Ypres, gdzie wojska brytyjskie użyły gazów. W wyniku działania gazu Hitler stracił tymczasowo wzrok, przewieziony do szpitala w Pasłęku dowiedział się o kapitulacji. Istnieją opinię, że czasowo utrata wzroku była spowodowana urazem psychicznym. Za odwagę na polu bitwy oznaczony Żelaznym Krzyżem pierwszej klasy, który to krzyż nosił nawet jak został kanclerzem. Odznaczenie otrzymał za wzięcie do niewoli kilkunastu Francuzów, niektórzy twierdzą, że Anglików. Jego koledzy z pułku raczej traktowali go jak dziwaka, sporo rysował, często siedział w rogu kantyny zamyślony z głową w dłoniach, czasami zrywał się i wygłaszał tyrady o tym, że największy wróg Niemiec jest wewnątrz. Prawdopodobnie miał na myśli komunistów i oczywiście żydów. Żołnierze uważali go za niezdarę, podobno nawet nie potrafił otworzyć konserwy bagnetem, co wśród żołnierzy wywoływało śmiech i drwiny. Jak koledzy z pułku narzekali na trudy wojenne, on nie podzielał tych opinii. Nigdy się nie upijał, nawet nie korzystał z usług prostytutek. Nie akceptował sprzeciwu, był niezwykle pewny siebie i ta pewność siebie nie wygasła, nawet jak siedział zamknięty jak szczur w berlińskiej twierdzy. Nawet po monachijskim puczu, kiedy w 1924 roku stanął przed sądem, nie tylko nie ukrył, że chciał obalić władzę, ale wyłożył zarys swojego programu politycznego. Właśnie dzięki temu procesowi usłyszały o nim całe Niemcy. Z wyroku pięciu lat odsiedział kilka miesięcy, które przeznaczył na pisanie „Mein Kampf”. Trzeba przyznać, że Hitler miał wielkie plany od samego początku, nie interesowała go teka ministra, wicekanclerza, interesowało go wszystko, albo nic. Dużo ryzykował, ale też mógł dużo zyskać. Kto wybrałby niezwykle ryzykowny manewr przez Ardeny w ataku na Francję, tylko ktoś, kto potrafił zaryzykować wszystko co posiada. Wrogów w Niemczech miał wielu, sam wielki Hindenburg mówił o Hitlerze "austriacki kapral, nadający się jedynie do lizania znaczków na poczcie", jaką minę musiał mieć, kiedy mianował owego kaprala na nowego kanclerza. To co było nie do pomyślenia w kajzerowskich Niemczech nie było niczym niemożliwym w demokracji, gdzie decyduje większość.

Wiara
Hitler był niczym Bóg, jego stalowoniebieskie oczy wywoływały ma milionach ludzi niesamowite wrażenie. Wola Niemiec to wola Hitlera, zaraz po przejęciu władzy cała administracja skupiła się na tym, aby nikt za wiele nie myślał, ale wierzył. Sam Hitler wiedział, że aby ludzie ginęli za religię tylko dlatego, że wierzą, a nie dlatego że myślą. W końcu religii nie można ogarnąć rozumem. Co ciekawe Göring, Goebbels, czy Rudolf Hess utwierdzili Hitlera w tym, że jest kimś więcej niż człowiekiem, osobą, którą zesłał los. Nie dziwne, ich fortuna była ściśle spleciona z z sukcesami wodza. Kiedy Hitler umknął śmierci podczas próby zamachu 8 listopada 1939 roku w piwiarni w Monachium mógł pomyśleć, że to opatrzność nad nim czuwa, w końcu gdyby wyszedł 10 minut później byłoby po nim. Kiedy doszło do zamachu w Wilczym Szańcu był przekonany, że pomimo klęsk na frontach fortuna wkrótce się odmieni.
Obraz Fryderyka Wielkiego, autorstwa Graffa, do końca pozostał z Hitlerem w bunkrze. Fryderyk był być może jego ulubioną postacią historyczną, ważniejsze było jednak to, że to właśnie Fryderyk Wielki uniknął samobójstwa, kiedy rozsypała się koalicja wrogich mu monarchów. Można powiedzieć, że wtedy w 1762 roku zdarzył się cud, w który wierzył również Hitler w ostatnich miesiącach swojego życia. Mawiał „.... Gdyby Churchill miał nagle zniknąć, wszystko mogłoby ulec zmianie w okamgnieniu”. Nawet tradycyjne niemieckie pozdrowienie „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” zamieniono na „Heil Hitler” (Cześć Hitlerowi). Prywatnie Hitler uważał, że chrześcijaństwo stoi wspak jego planom uczynienia z Niemiec i Niemców Panów świata. Mawiał, że nie można być Niemcem i chrześcijaninem zarazem. Do tego dochodziły liczne represje wobec duchownych, którzy nie podzielali faszystowskiej polityki. Nie przeszkodziło mu to jednak podpisać konkordat z Watykanem, bo publicznie głosił coś zupełnie innego. Wręcz manifestował swoje przywiązanie do chrześcijańskich korzeni „moje uczucia chrześcijanina kierują mnie do mego Boga i Zbawiciela. Do człowieka, który samotnie, otoczony jedynie przez kilku zwolenników, rozpoznał prawdziwą naturę Żydów i podjął walkę z nimi”. Wygląda więc na to, że Hitler przedstawiał Jezusa, jako wielkiego przedstawiciela walki z Żydami. Hitler sprytnie wykorzystał fakt, że dla sponsorowanych przez ZSRR komunistów w Hiszpanii czy bolszewików w Rosji religia była wrogiem. Tutaj Hitler jawił się jako prawdziwy obrońca chrześcijaństwa przez bolszewicką zarazą. Hasła „Swastyka na piersi, krzyż w sercu” czy żołnierskie klamry z napisem „Bóg z nami” pasowały do faszystowskiej polityki, Hitler bez żadnych obaw mawiał, że nawet SS-mani powinni wierzyć w Boga. W słynny przemówieniu radiowym dr. Goebbelsa, które usprawiedliwiało atak na niedawnego sojusznika Niemiec – ZSRR, czytamy na końcu „ ….. Niech Bóg nam w tej walce pomoże.”. Jak widać Hitler podchodził do religii całkowicie instrumentalnie żonglując i używając jej, tam gdzie to było konieczne.

Współczesny demokratyczny polityk
W kajzerowskich Niemczech człowiek taki jak Hitler nie miał większych szans na zdobycie władzy, ba nawet nie mógłby marzyć o wpływie na nią. Kariera wojskowa również była zamknięta dla kaprala, który wyróżniał się tym, że ciągle przemawiał i to najczęściej sam do siebie. Teoretycznie miałby szansę awansu, gdyby miał wśród żołnierzy charyzmę i poważanie, nic z tych rzeczy. Nawet jako artysta Hitler na dworze Wilhelma II raczej nie miałby czego szukać, był po prostu za słaby. Po rozpadzie II Rzeszy Niemieckiej i przyjściu demokracji w postaci Republiki Weimarskiej wszystko się zmieniło. Hitler doskonale wiedział, że kluczem do przejęcia władzy są najliczniej reprezentowani w społeczeństwie robotnicy i chłopi. O te niedouczone i niezbyt rozgarnięte masy walczyły główne siły polityczne, w tym również komunistyczne agentury ZSRR w całej Europie. Dlatego więc, jako jeden z pierwszych polityków położył szczególny nacisk na odpowiedni „show”. Objeżdżał miasteczka, wsie, ściskał tysiące rąk, organizował niesamowite teatralne przedstawienia, na które ściągały tłumy. Każdy jego występ był idealnie wyreżyserowanym spektaklem. Jako jeden z pierwszych polityków wykorzystywał do swoich politycznych misji samolot. Nie bez powodu propagandowe arcydzieło - „Triumf wiary” (1933) Leni Riefenstahl zaczyna się od sceny kołującego nad Norymbergą samolotu wodza, który przybył z nieba, prawie jak mesjasz. Ciemność rozświetlają setki pochodni, a w szpalerze pojawia się On – zbawca Niemiec. Każdy, kto był świadkiem faszystowskiego spektaklu nie był w stanie oprzeć się jego magii i mistycyzmowi. Warto zwrócić uwagę, że Hitler był jednym z pierwszych polityków, który wykorzystał nowe środki przekazu. Prości wyborcy, którzy nie są zbyt „lotni”, zawsze w demokracji stanowią przytłaczającą większość. Hitler z jego spektaklami miał zdobyć ich bezgraniczne oddanie i zdobył. Hitler, jako jeden z pierwszych polityków korzystał z samolotu, postawił również na bezpośrednio kontakt z wyborcami odwiedzając chyba wszystkie, nawet najmniejsze wioski i miasteczka. Nawet w kinie nie można było od niego uciec. Słowem, gdzie nie spojrzysz Hitler – ojciec narodu, zawsze posępny, smutny, zamyślony, jakby cierpiał za Niemcy. Magnetyczne stalowoniebieskie oczy Hitlera były właściwie wszędzie, wódz zawsze patrzy i wszystko widzi. Wielogodzinne ćwiczenia przed lustrem różnych póz, mimiki, gestów sław kinowych czy opery były częścią wielkiego misterium, z tysięcy zdjęć, które kazał sobie robić wybierał najlepsze, te które dołączy potem do wielkich spektakli z udziałem setek tysięcy osób. Zawsze osobiście sprawdzał akustykę sali, wszystko musiało być perfekcyjne. Wprawdzie Hitler ze wzrostem 173 nie należał do osób niskich, to jednak podczas przejazdu odkrytym Mercedesem siedział na specjalnie podwyższonym siedzeniu, wszystko żeby „show” był udany, a gawiedź usatysfakcjonowana. Choć był krótkowidzem nigdy podczas przemów nie używał okularów, tekst był dla wygody przygotowany dużą centymetrową czcionką. Zazwyczaj spóźniony, co miało potęgować emocje związane ze spotkaniem z nowym mesjaszem. Zaczynał swoją tyradę cicho, z reguły ciągle mówił o tym samym, o tym, że wielkie Niemcy zostały zepchnięte przez I wojnę światową do roli kolonii, ograbieni, pozbawieni ziemi przez kapitalistą plutokrację, komunistów, czyli Żydów. Kończył wręcz wrzaskiem, że wszystkim się należy lepsze życie, wystarczy, że pójdą z nim i znajdą w sobie siłę woli by to zrobić. Jak wróżka, mówił ludziom dokładnie to co chcieli usłyszeć, jeśli ponieśli porażkę, to nie ze swojej winy, są lepsi i czeka ich wielkość. Jak nic współczesny coaching, albo jak wolicie wróżki, w końcu one też mówią dokładnie to co chcecie usłyszeć. Dzisiaj w dobie internetu i globalnej wioski wystąpienia i pozy Hitlera wydawałaby się śmieszne i momentami groteskowe, jednak wiele lat temu był to "show" wielkiego maga z udziałem świateł i pompatycznej muzyki Wagnera czy Beethovena. Tło muzyczne było dla całego spektaklu niezwykle ważne, a pierwowzorem organizowanych spektakli była jedna z ulubionych oper Hitlera - „Persifal" Wagnera.
Mało kto potrafił wyczuć w tym wszystkim obłudę. W końcu wielkie inwestycje z pieniędzy budżetowych, potężny aparat administracyjny i policyjny, forsowne zbrojenia … wcześniej czy później ten wielki socjalistyczny eksperyment musiał zbankrutować. Wiele osób uważa, o zgrozo, nawet dzisiaj, że Hitler potrafił rozruszać gospodarkę, faktem jest, że przejmując władzę było 8 mln bezrobotnych, kilka lat później w połowie 1939 roku kilkaset tysięcy. Odbywało się to jednak kosztem monstrualnych wydatków publicznych, budowy autostrad, forsownej rozbudowy armii, czy chorych pomysłów, w stylu - dla każdego po VV Garbusie, co ciekawe podobno pomagał austriackiemu inżynierowi - Ferdinandowi Porsche w budowaniu tego pojazdu nanosząc poprawki. Co ciekawe państwo tylko częściowo płaciło pełnowartościowym pieniądzem, część pensji płaciło wekslami MeFo, które miały być kiedyś wykupione. Oczywiście nic takiego się nie stało. Nawet zamówienia na VV Garbusa finansowo z takich weksli. III Rzesza zadłużała się na potęgę, prezes Banku Rzeszy (Reichsbank) Hjalmar Schacht w 1937 próbował przeprowadzić rozmowę z Hitlerem w tej sprawie, ale Hitler najwyraźniej wiedział, że bankructwa żadnego nie będzie bo w końcu zbliża się wojna. Szacht podał się od razu do dymisji nie chcąc dalej firmować swoim nazwiskiem tej samobójczej polityki. Tymczasem państwowe wydatki III Rzeszy nie malały, każdy robotnik mógł skorzystać z ośrodków wypoczynkowych, czy popływać statkiem wycieczkowym po Bałtyku, czy Morzu Śródziemnym. Istny socjalistyczny raj …. na kredyt. Jak wyliczają specjaliści socjalistyczny raj i chyba jedno z pierwszych państw opiekuńczych miało zbankrutować około 1940 roku. Kto by się jednak tym przejmował, zawsze można było ludziom wcisnąć jakiś wyborczy „kit”. Hitler zresztą sam pisał w „Mein Kampf” „możliwości percepcyjne mas są ograniczone, zdolność rozumienia sytuacji słaba, a pamięć krótka”. Często powtarzał za autorem „Psychologii tłumu” Gustavem Le Bonem „masy łatwiej ulegają wielkiemu kłamstwu niż małemu”, co rozwinął potem potem Goebbels „kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą”. Z tego ostatniego wprawdzie najczęściej korzystał jednak Kraj Rad i wujaszek Joe (Stalin), choć trzeba przyznać, że Hitler przy Stalinie to pełen empatii i miłości do ludzi „pierdoła”, przynajmniej do września 39 roku, kiedy to ruszył holocaust Polaków, Stalin, jak mawiał prof. Wieczorkiewicz, był wielkim ludobójcą i ciężko o większego, ale trzeba przyznać, że on wygrał wojnę i opanował pół Europy.

Wielkim kłamstwem Hitlera wobec pacyfistycznie nastawionych mas było jego ciągle ględzenie, o tym jak dba o pokój i jak dba o jego zachowanie. Początkowo wszystko na to wskazywało, że tak właśnie jest, nawet kilku ważnych zagranicznych polityków się na to nabrało. Po dołączeniu do Rzeszy Austrii i Sudetów Hitlera zaczęto nazywać nawet „Bezkrwawym generałem”, a amerykański magazyn „Time” ogłosił Führera „Człowiekiem 1938 roku”. Po za tym należy pamiętać, że Niemcy podobnie, jak Francuzi po traumie I wojny niechętnie odnosili się do jakichkolwiek działań wojennych. Hitler musiał ich do tego jakoś przygotować. W wyborach prezydenckich 1932 roku stanął do walki, z jednej strony z niezwykle szanowanym, urodzonym w Poznaniu, feldmarszałkiem Paulem von Hindenburgiem, z drugiej - agentem sowieckim, szefem KPD - Ernstm Thälmannem. I stało się coś w demokracji dziwnego, wybrano mądrzejszego i Niemcy poparli masowo poczciwego Hindenburga, który zdobył ponad 53,1 głosów, Hitler zajął drugie miejsce z wynikiem 36,7. W wyborach do Reichstagu w 1930 roku NSDAP zdobyła 18 proc. głosów i była już drugą siłą w parlamencie. W wyborach 1932 roku NSDAP miało już jednak 37 proc. poparcia i byli pierwszą siłą. Na to tylko czekał Hitler, po śmierci feldmarszałka, sięgnął po wszystko, już nie musiał się starać, późniejsze szybkie sukcesy na frontach sprawiły, że „lud” był zadowolony i popierał swojego Führera. Po za tym faszystowska propaganda sprawnie żonglowała faktami, wypowiedzenie wojny USA Hitler uzasadnił spiskiem Żydów, którzy pomagają Anglii, a atak na ZSRR usprawiedliwił tym, że to Stalin szykował się do ataku. W przypadku tego ostatniego, co niektórzy publicyści twierdzą np.: Suworow, Bieszanow, że nie było aż ta całkowicie pozbawione sensu i Stalin rzeczywiście planował atak na Hitlera. Jednym z dowodów był fakt, że rosyjscy żołnierze w czerwcu 1941 roku dysponowali szczegółowymi mapami jedynie Niemiec i okupowanej przez Niemców Polski !, wydrukowano również w ogromnych ilościach rozmówki niemiecko - rosyjskie. Wszystkie dywizje Armii Czerwonej były ustawione w tzw.klinach, czyli przygotowane wyłącznie do atakowania !, szpitale wojskowe, lotniska, cały sprzęt umiejscowiony był w pobliżu ówczesnej granicy przyjaźni z Niemcami ! Z tego powodu w ciągu kilku tygodni od rozpoczęcia planu Barbarossa (ataku na Rosję) do niemieckiej niewoli dostało się 4 mln czerwonoarmistów !
Wróćmy jednak do Hitlera, który odurzony narkotykami swojego przybocznego lekarza dr. Morela wpadał na dziwne pomysły. Pamiętając czasu I wojny światowej, gdzie niemieccy żołnierze rozładowywali wojenne napięcie w burdelach, wpadł na pomysł stworzenia dla nich syntetycznych kołder i dmuchanych seks lalek. Inna sprawa, że w ekwipunku każdego niemieckiego żołnierza były również prezerwatywy, a nad wszystkim czuwał duch eugeniki i strach przed mieszaniem czystej aryjskiej krwi z gorszą słowiańską.

Można sobie zadać jeszcze jedno pytanie, które mnie osobiście zastanawia, dlaczego widząc pękające wszędzie fronty Hitler nie zdecydował się użyć trujących gazów - tabunu, czy sarinu, których Niemcy mieli pod dostatkiem, w końcu mogło to zmienić losy wojny. Może bał się takiego samego kontrataku, może to pamięć I wojny spowodowała, że nigdy się na taki krok nie zdecydował, a może po prostu, jak twierdzi David Irving, nie wiedział do końca wszystkiego, o tym co robią jego paladyni, w tym szczególnie SS Heinricha Himmlera. Pomimo potwornego biurokratycznego bałaganu jaki panował w socjalistycznej III Rzeszy było to jednak mało prawdopodobne, że Hitler nie wiedział o czymś takim jak ludobójstwo na przemysłową skalę. Insynuowanie nawet czegoś takiego jest po prostu głupotą, Hitler mógł nie być zainteresowany szczegółami, ale decyzję, choć nie na piśmie, podjął. Podobnie zresztą postępował Stalin, który wręcz zakazywał robienia notatek i wszystkie rozkazy trzeba było zapamiętać ! Na sam koniec ciekawostka, państwo Stalina i Hitlera były do tego stopnia bliźniaczo podobne, że nawet po wkroczeniu Wehrmachtu na ziemie Rosji, kiedy żołnierzy niemieckich witano np: w Kijowie kwiatami, robili to również Rosjanie !!! Hitler nie pozwolił na rozwiązanie czegoś tak absurdalnego, jak niewolnicze farmy zwane potocznie kołchozami.

I to już jest koniec. Mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłem Państwu postać polityka, który wykorzystując mechanizmy demokratyczne wspiął się na sam szczyt, aby potem z tego szczytu spaść na samo dno. Do 1939 roku Adolf Hitler był jedynie nominowanym do Nagrody Nobla wyjątkowo skutecznym politykiem, „bezkrwawym generałem”, Człowiekiem Roku magazynu Time, demokratycznie wybranym Kanclerzem Rzeszy. Należy pamiętać, że NSDAP – Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników była jedną z bardziej wyróżniających się partii socjalistycznych, w sposób szczególny zadbała o ludzi pracy, jako pierwsza partia zaproponowała i wdrożyła w życie ustawę o ochronie zwierząt, jako pierwsi przeprowadzili kampanie antynikotynową, zezwolili kobietom na aborcje w przypadku podejrzenia uszkodzenia bądź upośledzenia płodu, tego typu działania były nawet zalecane. Co ciekawe na terenach okupowanej Polski naziści zezwolili na dokonywanie aborcji bez żadnych ograniczeń, chodziło tutaj jednak o ograniczenie liczebności ras "mniej wartościowych". Podobne "postępowe" ustawodawstwo wprowadził Lenin już w 1920 roku w sowieckiej Rosji. W okupowanej przez sowietów Europie tego typu regulacje pojawiły się w połowie lat 50-tych. NSDAP wdrożyła na wzór amerykański program zbliżony do rooseveltowskiego New Deal'u forsując program budowy dróg, zbrojeń, czy innych wielkich inwestycji publicznych. Za czasów rządów NSDAP system państwa opiekuńczego żył w symbiozie z wielkim kapitałem, oczywiście "partia" była panem życia i śmierci dowolnego biznesu i miała swoich ludzi w praktycznej każdej dużej firmie. Oczywiście wszystko to mogło działać tylko do czasu, gigantyczny dług publiczny trzeba było w końcu spłacić. Jedną z możliwości szybkiej spłaty były aneksje innych krajów. Nieco inne możliwości miał Roosevelt, który po fiasku New Dealu pchnął Japonię do wojny wprowadzając embargo na dostawy nafty dla tego kraju, ale to już zupełnie inna historia. Na końcu cytat z Adolfa Hitlera, który nigdy nie ukrywał, że jest socjalistą i miłośnikiem dzieł Marksa "wszystko co najlepsze w narodowym socjalizmie pochodzi od Marksa i Engelsa". Warto to podać, bo do dzisiaj większość osób uważa, że Hitler miał poglądy prawicowe i konserwatywne, co jest absolutną bzdurą, Kościół (a właściwie cywilizacja łacińska), konserwatyzm był natomiast jego głównym wrogiem, co widać było wyraźnie w polityce budowy nowego społeczeństwa i całkowicie nowego człowieka, zgodnie z resztą z zaleceniami Marksa. Część konserwatystów z Franzem von Papenem byli przekonani, że dadzą sobie radę z Hitlerem i jego świtą, z Hitlera często kpili „ma wygląd, strój i maniery fryzjera”, „jest szaleńcem z dziwaczną fryzurą”, „nadaje się co najwyżej na ministra poczty”, wiedzieli, że aby rządzić muszą zaakceptować wybór niemieckich mas, zaakceptowali i przegrali. Należy przy tym dodać, że jeden ze znanych publicystów - Wiktor Suworow, uważa, że bez pomocy agentury rosyjskiej w Republice Weimarskiej - komunistów, zwycięstwo narodowych socjalistów byłoby niemożliwe. Żeby jednak napisać historię od nowa należy mieć dostęp do rozkazów Stalina przekazywanych swojej niemieckiej agenturze, a na to chyba się nie zanosi.

Ireneusz Piotrzkowicz

Bibliografia: "Hitler 1941-1945. Nemezis" Ian Kershaw, "Hitler" (tom 1 i 2) Ian Kershaw, "Wojna Hitlera" David Irving, "Hitler Studium tyranii" Alan Bullock, "Hitler. Narodziny zła 1889-1939" Volker Ullrich, "Hitler i upadek Trzeciej Rzeszy"
Joachim Fest, "Oblicze Trzeciej Rzeszy" Joachim Fest, "Tajne dzienniki lekarza Hitlera" David Irving.