logo
prawo-polityka

Marne perspektywy rosyjskiego przemysłu naftowego

 
Marne perspektywy rosyjskiego przemysłu naftowego

Serwis nie ma dotacji z Unii czy państwowych firm, są tylko 2 nieinwazyjne reklamy Googla, bardzo prosimy o wyłączenie adblocka

Choć Rosja jest nadal liderem światowego wydobycia ropy, to zajmuje zaledwie ósme miejsce pod względem posiadanych zasobów, które są na dodatek mocno wyeksploatowane. Nowe złoża ropy naftowej, które można taniej i łatwiej wydobywać, właściwie nie istnieją. W sierpniu 2018 r. sekretarz rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa Nikołaj Patruszew poinformował o głębokim kryzysie, w jaki stacza się rosyjski sektor ropy naftowej. Rok później minister energetyki Aleksandr Nowak powiadomił premiera Dmitrija Miedwiediewa, że w Rosji wkrótce nastąpi gwałtowny spadek wydobycia ropy naftowej.

Perspektywy kryzysu w liczbach
W 2018 r. rosyjskie kompanie naftowe wydobyły 553 mln ton surowej ropy, (11,2 mln baryłek dziennie, co jest pobiciem rekordu z 1987 r.), a w 2021 r. wydobycie osiągnie swój szczytowy rezultat – 570 mln ton. Jednakże od 2022 r. zacznie się spadek wydobycia, które w ciągu 14 lat spadnie o połowę. W 2035 r. wydobycie może obniżyć się do 310 mln ton, co oznacza stratę 243 mln ton.

Cena wydobycia jednej tony ropy wzrosła 2,4 razy, nakłady zaś wzrosły 2,8 razy. Dotyczy to zwłaszcza Zachodniej Syberii, na którą przypada połowa całej produkcji ropy. Jeśli aktualna sytuacja nie ulegnie zmianie to z 330 mln ton w 2015 r. wydobycie spadnie do 180 mln ton. Przy pesymistycznym wariancie spadek wydobycia będzie ponad dwukrotny i wyniesie 146 mln ton.

Oznacza to, że rosyjski budżet nie osiągnie poprzednich dochodów i trzeba będzie obniżyć podatki nakładane na spółki naftowe, aby wyzwolić środki konieczne do zagospodarowania kosztownych złóż. Obecnie kompanie naftowe wpłacają do budżetu średnio 68 proc. dochodów, co stanowi jedno z najwyższych obciążeń podatkowych w świecie.

Skutki zachodnich sankcji
Problem tkwi nie tylko w zależności rosyjskiego budżetu od petrorubli, które stanowią 40 proc. wszystkich dochodów budżetowych. Dyrektor centrum energetyki przy Moskiewskiej Szkole Zarządzania „Skołkowo” Tatiana Mitrowa stwierdziła, że sankcje Zachodu odcięły przemysł ropy i gazu od nowoczesnych technologii. Według danych Ministerstwa Środowiska, na przestrzeni ostatnich 2 lat w Rosji nie wprowadzono do eksploatacji ani jednego nowego złoża gazu oraz nie odkryto żadnego dużego złoża ropy, zaś prace na szelfie arktycznym musiały zostać przerwane.
Kluczowym problemem staje się niemożność kontynuowania wydobycia z coraz starszych pokładów, gdyż rosyjskie firmy nie posiadają odpowiednich technologii i urządzeń do zagospodarowania nietradycyjnych oraz morskich zasobów. W okresie sankcji nie stworzono własnej floty niezbędnej do takich operacji. Mitrowa podkreśla, że słaby, krótkoterminowy efekt sankcji jest mylący. W perspektywie długoterminowej mogą zagrozić utrzymaniu poziomu wydobycia i rozwojowi infrastruktury transportowej gazu i ropy poprzez rurociągi, stopniowo wypierając Rosję z rynków zagranicznych i zwężając kanały uzyskania dochodów z eksportu, a tym samym zagrozić stabilności gospodarki narodowej.

Według jej prognozy do 2025 r. Rosja, z powodu sankcji, straci ok. 5 proc. zysku od bieżącego wydobycia, a do roku 2030 ok. 10 proc. czyli 1,1 mln baryłek dziennie. Finansowo, według aktualnych notowań ropy, jest to strata 28,5 mld dolarów rocznie.

Rosyjski przemysł naftowy należy do najbardziej wrażliwych na zachodnie sankcje. Ostatnie ograniczenia nakładane przez Kongres USA zagrażają istnieniu przemysłu surowcowego. Według informacji Vygon Consulting dwie trzecie wydobywanej w Rosji ropy znajduje się w starych lub trudno dostępnych złożach. „Do rozpoczęcia wydobycia z tych złóż konieczne jest wynajęcie zagranicznych podwykonawców, wykorzystanie zagranicznych technologii takich firm jak Schlumberger i Halliburton oraz oprogramowania” – stwierdza Daria Kozłowa z Vygon Consulting. Zapowiadana ustawa amerykańskiego Kongresu, DASKA autorstwa Boba Menendesa i Lindseya Grahama, ogranicza eksport do Rosji sprzętu niezbędnego do zastosowania nie tylko w projektach łupkowych oraz realizowanych na szelfie morskim, ale także we wszystkich innych projektach wydobycia surowców.

Górny pułap wynajmu i sprzedaży technologii będzie stanowić milion dolarów. Rosyjscy eksperci uważają, że przy takich limitach nie ma możliwości zagospodarowania złóż w Syberii Wschodniej i na szelfie Arktycznym. Według ocen Vygon Consulting zagrożone zostaje wydobycie około połowy całej ropy, którą Rosja mogłaby wydobyć do lat 2030-2035, czyli wszystko, co mogłoby zostać przeznaczone na eksport i dostarczać petrodolary do budżetu.

Sankcje zachodnie w szczególności dotknęły Kirińskie złoże kondensatu gazowego na szelfie Morza Ochockiego, które było projektowane jako baza zasobów dla trzeciej linii zakładów produkcji LPG na Sachalinie. „Gazprom” musiał odłożyć termin rozpoczęcia prac z roku 2021 na 2023. Następnie z powodu sankcji zamrożone zostały prace na półwyspie Jamał na złożu Południowo-Tambejskim, które uruchamia koncern „Novatek”. Złoże to powinno dostarczać surowiec dla projektu „Jamał-LPG”. Z tych samych powodów konieczne stało się odłożenie uruchomienia terminala LPG „Gazpromu” w obwodzie Kaliningradzkim, spadło wydobycie gazu przez „Łukoil” i obniżyła się wielkość produkcji konsorcjum „Exxon Neftiegaz Ltd.” działającego w projekcie „Sachalin-1”. Równocześnie ”Rosnieft” zawiadomił, iż możliwe jest wstrzymanie uruchomienia złoża Russkoje i innych projektów, co związane jest z wykonaniem zobowiązań ograniczenia wydobycia zgodnie z umową OPEC+, a także sankcjami wobec rosyjskich kompanii naftowych. „Rosnieft” zamroził projekty na szelfie arktycznym, a konkretnie na działkach licencyjnych: Południowo-Prinowoziemelskej, Pomorskiej, Siewiero-Pomorskiej-1, Siewieropomorskiej-2, Russkiej, Zachodnio-Matwiejewskiej i Wschodnio-Sybirskiej.

Obecne zasoby
Będąc nadal liderem światowego wydobycia ropy (ponad 11 mln baryłek dziennie, czyli 14 proc. światowej produkcji), Rosja zajmuje zaledwie 8 miejsce pod względem posiadanych zasobów (80 mld baryłek), które na Uralu są wyeksploatowane w ponad 79 proc., a na Syberii Zachodniej w 50,9 proc. Nowe, znaczące złoża ropy, tańsze i łatwiejsze w wydobyciu, dla których zagraniczne technologie nie byłyby konieczne, właściwie nie istnieją. W dostępnym jeszcze zasobie ziemi znajdują się 433 pokłady, ale ich łączne zapasy wynoszą zaledwie 1,6 mld ton, co przy obecnym poziomie wydobycia wystarczy na 3 lata.

Do zasobu zaliczają się wprawdzie trudne pod względem warunków wydobycia bardzo duże złoża w Chantymansijskim obwodzie autonomicznym (Prirazłomnoje, Sałymskoje, Prawdinskoje), ale większość stanowią małe i bardzo małe złoża. Do średnich zalicza się tylko 28 pokładów, a jedynym dużym jest złoże Rostowcewskoje w Jamalskim obwodzie autonomicznym, którego zasoby zaliczają się do kategorii C1+C2 i wynoszą 61 mln ton. Jego zagospodarowanie nie jest planowane, gdyż znajduje się na terenie rezerwatu „Jamalskij.”

Szef rosyjskiego ministerstwa zasobów naturalnych Jewgienij Kisielow, stwierdził, że w roku 2017 w Rosji nie ogłoszono ani jednego przetargu na prawo eksploatacji dużych działek złóż węglowodorów. „Nie zostało nic” – mówi Kisielow – „zasób odkrytych złóż jest wyczerpany”.
Przeciętna wielkość odkrytych złóż w ostatnich dwóch latach wynosi 1,7 mln ton, stwierdził Michaił Krutichin z RusEnergy. Są to okruchy, ponieważ Rosja tylko do Chin dostarcza 3,5 razy więcej w ciągu miesiąca. Inwestycje kierowane na poszukiwanie nowych złóż zostały radykalnie obcięte po spadku cen ropy. Zmienił się paradygmat, postanowiono forsować wszystko co można sprzedać po aktualnej cenie, wypompowywać z działających złóż wszystko co można. „Tuż obok pierwszego odwiertu wierci się następny, jeśli tylko ropa płynie, nie szukając optymalnych rozwiązań” – mówi Krutichin.

Forsowne wydobycie pozwoliło osiągnąć rekord z 1987 r. (11,2 mln baryłek dziennie), ale to przybliża kres boomu naftowego. Według „Strategii rozwoju bazy surowców mineralnych do 2030 r.” Rosja ma najwyżej 3-4 lata obecnego poziomu wydobycia. Problem polega na tym, że 70 proc. zasobów stanowi ropa bardzo trudna w wydobyciu, koszty wynoszą 70 dolarów za baryłkę na lądzie i 150 za baryłkę w Arktyce, a na dokładkę konieczne są technologie, do których dostęp jest zamknięty. Szczyt wydobycia przypadnie na lata 2020-2022, a następnie zacznie się spadek produkcji w skali 10 proc. rocznie. Tym samym w 2035 r. poziom wydobycia z obecnych 11 mln baryłek spadnie do 6 mln baryłek dziennie. Tyle ropy potrzebuje sama Rosja, czyli jej eksport spadnie do zera.

Według ekonomisty moskiewskiego Centrum Carnegie Andrieja Mowczana, zapowiada to katastrofę rosyjskiej gospodarki. Sprzedaż ropy według danych banku centralnego przynosi 26 proc. wszystkich środków finansowych z zagranicy. Łącznie eksport ropy i gazu daje 60 proc. dochodów państwa. Budżet federalny w 40 proc. jest zależny od ropy bezpośrednio, a jeśli uwzględnić wszystkie pośrednie efekty (na przykład import towarów za pieniądze „naftowe”), to udział ten wzrośnie do 84,3 proc. Tę „dziurę” rząd prawdopodobnie będzie zatykać, drukując pieniądze, a ponadto konieczne będzie zamknięcie kanałów przepływu kapitału za granicę, ograniczenie transakcji walutowych i wprowadzenie kontroli cen. Przykład takich procesów można obserwować w Wenezueli, która w ciągu 10 lat straciła prawie 2/3 potencjalnych zdolności wydobywczych ropy i teraz kupuje ropę za granicą.

Rosyjska gospodarka w opinii Mowczana zachowa jakiś stopień odporności jeszcze w ciągu 6 -10 lat, po czym powstanie konieczność pilnych i zdecydowanych zmian dla zachowania integralności oraz sterowności państwa.

Strategia władz i zachodnie opinie
Mimo takich deprymujących prognoz prezydent Władimir Putin chce kontynuować starą strategię gospodarczą opartą na eksporcie węglowodorów. „Jesteśmy dobrze poinformowani, co się dzieje na światowych rynkach energetycznych, ale dla wszystkich jest oczywiste, że popyt na zasoby energetyczne, bezwarunkowo, zarówno w naszym kraju, w związku ze wzrostem gospodarczym, jak i na świecie, będzie stale rosnąć,” – mówił Putin.

W październiku 2018 r., podczas omawiania problemów kompleksu paliwowo-energetycznego na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa FR, Putin powiedział, że wydobycie węglowodorów przynosi Rosji nie tylko odczuwalne dochody, ale także pozwala pozostawać jednym z głównych gwarantów bezpieczeństwa energetycznego na świecie. Przyznał jednak, że sankcje stwarzają określone zagrożenia i wyzwania. Na posiedzeniu przyjęto tak zwaną „Doktrynę bezpieczeństwa energetycznego”, zakładającą potrzebę dokonania „przełomu” technologicznego w sektorze naftowym, „aby był nasz sprzęt, nasze technologie, oprogramowanie i tak dalej.” – powiedział sekretarz Rady Bezpieczeństwa Nikołaj Patruszew.
Generalnie prognozy rosyjskich liderów, oparte na założeniu, że sektor naftowy w ciągu kolejnych dekad będzie rosnąć, mogą okazać się nierealne. Tak sądzą eksperci Międzynarodowej Agencji Energetycznej (część ONZ), a także Światowej Rady Energetyki oraz największej francuskiej firmy energetycznej Total SA. Według ocen MAE, w najbliższych pięciu latach gospodarka światowa przeżyje boom energetyki odnawialnej. Już w przyszłym roku 60 proc. całej nowo wytwarzanej energii elektrycznej w świecie będzie pochodziło ze źródeł odnawialnych. A łączna produkcja elektrowni słonecznych i wiatrowych wyniesie 7,6 TW, co równa się całej energii elektrycznej generowanej w USA i UE łącznie.
Epoka węglowodorów zbliża się ku końcowi. W ciągu piętnastu lat popyt na ropę zacznie spadać. A w 2030 r. samochody na paliwie węglowodorowym będą należeć raczej do wyjątków, co nieuchronnie wpłynie na popyt na ropę – twierdzi Światowa Rada Energetyki. Szef badań i polityki innowacyjnej Engie S.A. Thierry Lepercq twierdzi, że rynek naftowy będzie przeżywał liczne wstrząsy i cena baryłki spadnie do 10 dolarów za baryłkę. Gwałtownie obniży się koszt produkcji energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Ponadto rozwija się technologia produkcji baterii litowo-jonowych. Także energetyka wodorowa może uniezależnić świat od ropy naftowej. Nawet jeśli w najbliższym czasie te prognozy nie sprawdzą się, to udział Rosji w rynku węglowodorów, a tym bardziej jego zwiększenie, jest bardzo wątpliwe, stwierdza partner RusEnergy Michaił Krutichin.
Eksperci rosyjskiej Państwowej Komisji ds. zasobów mineralnych stwierdzają poufnie, że ogłoszone przez rząd plany utrzymania wydobycia ropy na poziomie 525 mln ton do roku 2035, są nierealne. Według nich po roku 2020 wydobycie ropy w Rosji zacznie szybko spadać, mniej więcej o 10 proc. rocznie.

Taki rozwój sytuacji w przemyśle i na rynku energetycznym powoduje, że rosyjscy eksperci i decydenci zaczynają formułować swoistą strategię „ucieczki do przodu”. Przewodniczący Komitetu ds. energetyki Dumy Państwowej Paweł Zawalnyj uważa, że eksport surowców energetycznych nie może wiecznie pozostawać głównym źródłem dochodów państwa, więc konieczne jest jak najszybsze zbadanie wszystkich istniejących w Rosji zasobów naturalnych i uzyskanie maksymalnych dochodów z ich sprzedaży. „W obecnej sytuacji powinniśmy maksymalnie postarać się wydobyć wszystko, co posiadamy i sprzedać to” – mówi Zawalnyj. „Dlatego, że potem nie będzie to nikomu potrzebne. I w tym czasie, póki jest na to popyt, musimy zdążyć przebudować gospodarkę i państwo, żeby przygotować się na przyszłość” – dodaje.

Zdaniem Zawalnego należy wycisnąć „maksimum” z naturalnych bogactw kraju, wykorzystując je dla dywersyfikacji gospodarki i rozwoju innych gałęzi. „Kamienny wiek skończył się nie dlatego, że skończyły się kamienie” – zauważa ironicznie Zawalnyj, ilustrując tą metaforą tezę o końcu epoki ropy naftowej. Wybiegając jeszcze dalej w przyszłość, deputowany uważa, że za około 40-50 lat główną gałęzią energetyki stanie się nie odnawialna, lecz energetyka jądrowa i termojądrowa.

Wiktor Ross, Politolog, znawca Rosji, wykładowca UW i Collegium Civitas
Źródło: https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/makroekonomia/marne-perspektywy-rosyjskiego-przemyslu-naftowego/