logo
historia

Dlaczego Piłsudski wsparł czerwonych podczas wojny domowej w Rosji?

 
Dlaczego Piłsudski wsparł czerwonych podczas wojny domowej w Rosji?

Serwis nie ma dotacji z Unii czy państwowych firm, są tylko 2 nieinwazyjne reklamy Googla, bardzo prosimy o wyłączenie adblocka

Przepraszam za formułę artykułu, ale powstał do polemiki jaka wywiązała się na fp Piotra Zachowicza, autora książki "Pakt Piłsudski - Lenin".

Główne tezy:
1. Marszałek Józef Piłsudski zdecydował, że w ówczesnej sytuacji geostrategicznej lepiej mieć potencjalnie słabego i wew. rozbitego wroga, niż potężną odbudowującą swój potencjał carską Rosję wspieraną gotówką i materiałowo ze strony UK, USA czy Francji. Jedynym zwycięzcą I wojny były USA, to właśnie amerykański kapitał budował podstawy potężnego przemysłu wojennego w Sowietach. Zostawmy na chwilę Marszałka, co mówili generałowie, których trudno posądzać o miłość do niego. Generał Tadeusz Rozwadowski "Może byłoby najlepiej - pisał - odczekać, aż bolszewicy wybiją Denikina, aby potem rozgromić tychże bolszewików i mieć tym sposobem ułatwione zadanie?". Generał Tadeusz Kutrzeba "Prawdziwą przyczyną były "warunki polityczne" powstałe wskutek ofensywy Denikina na Moskwę. Wydaje się naturalnym wniosek, że wobec wspólnego przeciwnika nastąpić winno uzgodnienie działań wojennych Polski i Denikina - pisał generał. - Lecz takie, słuszne z punktu widzenia wojskowego postępowanie nie odpowiadało politycznym interesom polskim: bowiem pobicie armii sowieckiej oznaczałoby utrwalenie Denikina, a w rezultacie prowadziło do nieuznania w pełni samodzielnej Polski. Mniejszym złem było ułatwić Rosji sowieckiej pobicie Denikina." W tym samym tonie wypowiadał się generał Stanisław Haller. Naprawdę ciężko posądzać ich o uległość wobec Piłsudskiego i jego polityki.

2. Marszałek zdawał sobie sprawę, że żaden carski generał nie mógł od tak oddać tak ważnych guberni Rosji, jeśli nawet by to zrobił to tylko taktycznie, aby zyskać na czasie. Pamiętajcie, że Ukraina i Królestwo Polskie choć zacofane w stosunku do np. zaboru pruskiego, to w imperium cara należały do rozwiniętych gospodarczo regionów Rosji. Wyobraźcie sobie teraz, że Frankfurt odrywają się od Niemiec, podobnie było z Rosją. Nie bez powodu, ktoś kiedyś napisał, że bez Ukrainy Rosja może zapomnieć o odbudowie swojej pozycji mocarstwowej. Generał Anton Denikin (jego matka była Polką) absolutnie wykluczał jakiekolwiek dyskusje w tej materii, generał Piotr Wrangel patrzył na to już zupełnie realnie i był gotów na pewne ustępstwa, zgadzał się na (zapewne niewielką) Polskę i Ukrainę. Jednak 1920 rok to już zupełnie inna Armia Czerwona i na te wszystkie deklaracje było niestety trochę za późno. Denikin potem zaczął usprawiedliwiać swoją nieudolność polityczną działaniami Piłsudskiego, jednak nie zmienia to faktu, że to on głównie przyczynił się do braku sensownej polityki, szczególnie narodowościowej na tym froncie. Należy jednak zadać sobie pytanie, czy Armia Czerwona, która liczyła prawie 3,7 mln żołnierzy (stan lato-jesień 1919 roku) nie mogła sobie poradzić z 650 tys. żołnierzy białych? Tymczasem z frontu polskiego na front białych bolszewicy przerzucili jedynie 40 tys. wojska, czy te 40 tys. wojska mogło wpłynąć na pobicie Białych?
Jak widać jedynymi ośrodkami, gdzie było z kim rozmawiać była Moskwa (czerwoni) i Kijów - Petlura. I z tymi ośrodkami Marszałek rozmawiał. Petlura jednak najwyraźniej nie porwał Ukraińców do swojego pomysłu skoro Armia Czynna URL miała coś około 15 tys. żołnierzy. Należy przy tym dodać, że wojska te choć nieliczne biły się niezwykle dzielnie (Przemyśl, Lwów). Myślę, że gdyby na Ukrainie doszło do porozumienia głównych ośrodków politycznych, a AC URL (poprzez połączenie, rozbudowę armii Ukraińskiej Republiki Ludowej i Ukraińskiej Armii Halickiej) wystawiłaby 400-500 tys. wojska wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej. Wyobraźcie sobie wojnę z Czerwonymi dwóch takich armii, z dwóch stron, potem można byłoby w Moskwie (wbrew UK, Francji, USA) wstawić Wrangla lub Borisa Sawinkowa.

Nawet jakby się nie udało zdobyć Moskwy Traktat Ryski odbyłby się raczej na pewno z udziałem Ukraińców. Petlura jednak wiedział, że jego pozycja w tej układance była za słaba. Politykę realną można prowadzić jedynie posiadając realną władzę i realną siłę w postaci armii, tego Petlura po prostu nie miał. Należy jednak przyznać, że jest to jeden z najwybitniejszych ukraińskich polityków i to nie dlatego, że poszedł na układ z Piłsudskim. Po prostu rozumiał na czym polega współczesna geopolityka i jakie są realne zagrożenia dla Ukrainy. Petlura doskonale wiedział, że jedynym wrogiem Ukrainy jest Rosja, chciał wykorzystać Polaków do budowy nowego porządku w Europie Środkowowschodniej. Petlura jak dobry szachista zaplanował wszystkie ruchu, nie przewidział tylko jednego - negatywnej reakcji samych Ukraińców.

3. Tylko zwycięstwo Czerwonych gwarantowało Polsce zmianę polityki Francji i UK w stosunku do Rosji. To Polska w tym układzie mogła liczyć na wsparcie, ale tylko do nowego rozdania !!!! (np: Rapallo, Traktat z Locarno) Jest oczywiste, że mając do wyboru poparcie Polski i białej Rosji, UK czy Francja bez żadnego zająknięcia wybrałaby Rosję. Pamiętajcie, że mocarstwa zainwestowały w Rosji ogromne pieniądze, które chcieli odzyskać.

4. Ideałem w tamtym okresie było stworzenie Państwa ukraińskiego, które chroniło by nasze granice wschodnie oraz odtworzenie Wielkiego Księstwa Litewskiego (WKL) w obszarze dzisiejszej Białorusi i Litwy. Pomóc Litwinom odwojować Mińsk .... w zamian sojusz i Wilno (lub nawet go dla dobra sprawy poświęcić). Najważniejsze, aby mieć z tymi państwami jak najlepsze stosunki umożliwiającą wspólną obronę przed najazdem ze wschodu, czyli sojusz wojskowy. To tylko marzenia, bo Litwini i owszem walczyli, ale po stronie bolszewików wbijając nam głęboko nóż w plecy. Liczyli jeszcze na Tuchaczewskiego w bitwie niemeńskiej, ale się mocno zawiedli kiedy sowieci musieli uciekać. Można było też pomyśleć o odwojowaniu dodatkowej części Śląska czy Prus, problem w tym, że Niemcy mieli potężnego sojusznika - Wielką Brytanię, która była przeciwko przekazywaniu Polsce nawet części Śląska, a co dopiero całości! UK nie chciał osłabiać Niemiec ze względu na pozycję Francji.

5. Polska osiągnęła by w ten sposób wszystko co niezbędne do prawidłowego rozwoju - homogeniczność, dobre stosunki z sąsiadami ze wschodu i zabezpieczenie tej granicy.

6. Łudzenie się, że jedyne o czym Ukraińcy czy Litwini marzyli to mieszkanie w odbudowanej I RP to mrzonki, to było aktualne może na początku XIX wieku, ale w XX wieku wszystko wyglądało zupełnie inaczej.

7. Dobrze zarządzana Korona stałaby się wzorem do naśladowania dla naszych wschodnich sąsiadów, do tego kultura, sztuka, nauka na wysokim poziomie. To miało sens.

8. Kwestia ekonomiczna. Jak mawiał Napoleon żeby prowadzić wojnę trzeba mieć trzy rzeczy: pieniądze, pieniędzy i jeszcze raz pieniądze. Sytuacja gospodarcza Polski w 1920 roku to jedna wielka ruina, nie ma czasu, aby opisywać polskie straty wynikające z I wojny, ale były ogromne. Na pocieszenie dodam, że zarówno UK (rekordowe zadłużenie ponad 200 proc.PKB), jak i Francja również były w bardzo trudnej sytuacji, w dużym skrócie - wszyscy siedzieli w kieszeniach bankierów z Wall Street. Czerwoni w tym czasie, aby utrzymać wydatki wojenne wyprzedawali zrabowane precjoza poprzez Szwecję .... Dobrze, że Węgrzy dostarczali amunicję za darmo (chwała im za to!), ale za resztę trzeba było płacić. Zanim więc pójdziemy myślami pod Moskwę należy przeliczyć, czy stać nas było na podejście pod Smoleńsk (bramę do Moskwy). W końcu Polacy walczyli nieprzerwanie od 1914 roku. Premier brytyjski David Lloyd George nie tylko był przeciwny oddaniu Polsce Gdańska, Górnego Śląska, powiedział nawet "przekazać Polakom śląski przemysł to tak, jakby dać małpie zegarek", ale zapowiedział, że Polska w dalszym ciągu prowadząc wojnę z Sowietami realizuje własną politykę imperialną, której Wielka Brytania jest przeciwna. Dał do zrozumienia, że Polska nie będzie mogła kupić broni i tym samym przegrać wszystko.

9. Czy marsz na wschód był możliwy? Postawiona przez Pana Piotra Zychowicza teza o możliwości marszu dalej na wschód była możliwa do realizacji, ale tylko przy wsparciu Zachodu i masowemu poparcia ludności ukraińskiej. Należy przypomnieć jeden kluczowy, a nie podawany przez Pana Zychowicza fakt, otóż 14 września 1919 roku Piłsudski poprosił Ignacego Paderewskiego, aby zadał pytanie Radzie Najwyższej Ententy (premier Wielkiej Brytanii Lloyd George, premier Francji Georges’a Clemenceau i najwyższy przedstawiciel prezydenta USA Woodrowa Wilsona), czy wesprze polskie wysiłki zmierzające do zdobycia Moskwy (było to jednoznaczne ze wsparciem białych generałów, w tym Denikina), chodziło przede wszystkim o wsparcie materiałowe i pieniężne, należy pamiętać, że Polska finansowo nie mogła sama udźwignąć ciężaru marszu na Moskwę. Odpowiedź Rady Najwyższej Ententy przyszła następnego dnia, Rada w sposób zdecydowany zabraniała tego typu wyprawy!.
Niestety Zachód powoli tracił zainteresowanie eskalacją wojny domowej (właściwie realną pomocą oferowali jedynie Francuzi - dostawy broni) i mam wrażenie, że raczej powoli szykował się do rozmów z Czerwonymi. Inna sprawa, że nikt jeszcze nie zdawał sobie sprawy z tego, czym tak naprawdę jest bolszewizm. Piłsudski miał też pecha bo niestety Białymi (idącymi od strony Krymu i Ukrainy) dowodził Denikin, który był może dobrym wojskowym, ale wyjątkowo kiepskim politykiem (zrezygnował dopiero w kwietniu 1920). Należy pamiętać, że na Syberii stacjonował również potężny kontyngent japoński (ok. 200 tys. wojska). Połączenie tych sił zapewne dałoby efekt w postaci usunięcia Czerwonych z kart historii. Jednak w innym układzie moim zdaniem o zdobywaniu Moskwy nie mogło być mowy. Należy dodać o beznadziejnej sytuacji gospodarczej kraju. Moim skromnym zdaniem największym błędem było porzucenie modelu federacyjnego Piłsudskiego, tylko taka konstrukcja mogła zabezpieczyć nas przed tym co dopiero nadchodziło. Należy pamiętać, że odbudowa I RP w warunkach XX wiecznych nacjonalizmów była niemożliwa. Czym skończył się pomysł odbudowały I RP pokazuje jedynie rzeź wołyńska i pojawienie się takich kreatur jak chociażby Szuchewycz. Dlatego jeśli odbudować I RP to zupełnie w innym układzie - federacyjnym, w skład którego weszłyby trzy państwa narodowe WKL (Białoruś + Litwa), Ukraina (Wschodnia i Zachodnia), Korona (Polska). Zgadzam się jednak z Panem Zychowiczem, że w 1941 roku Rosja była otwarta jak stodoła, Rosjanie mieli już dość czerwonych władców, każdy rosyjski arystokrata mógłby zostać carem, a wojska same by się poddały. Jedynie "geniusz" kaprala i hodowcy drobiu (Himmler) sprawił, że Rosjanie doszli do wniosku, że socjalizm jest jednak gorszy od komunizmu.

Co do Traktatu Ryskiego tezy Pana Zychowicza są bardzo odważne, ale należy zadać sobie pytanie, czy czerwona Rosja chętnie oddałaby najkrótszą trasę do jej serca, czyli Moskwy? Należy pamiętać, że każdy sensowny atak na Moskwę musi iść przez Smoleńsk (Brama Smoleńska). Bez Białorusi atak na Moskwę jest arcy trudny i praktycznie niemożliwy do wykonania w ciągu kilku miesięcznej kampanii, o czym przekonał się Hitler w 1941 roku. Czy na pewno Rosjanie chętnie oddaliby Białoruś biorąc pod uwagę tak wielkie zagrożenie na ich granicy zachodniej? Kwestia Ukrainy jest sprawą zamkniętą, Rosjanie dokładnie wiedzieli, że jej utrat oznacza koniec wielkiej Rosji, dlatego choćby mieli w walonkach i bez broni walczyć to by walczyli. Ostatnia kwestia Polacy oddali w Traktacie Ryskim Mińsk, to prawda jednak otrzymali ziemię oddzielające Rosję od Niemiec (poprzez wrogom Polsce Litwę). Czy Mińsk był tego wart, z punktu widzenia strategicznego ... tak. Należy również zadać pytanie, czy aby na pewno bolszewicy chcieli oddać Mińsk, czyli bramę do serca Rosji? Według mnie .... nie, byliby bowiem głupcami. Jakby tego było mało kraj był zrujnowany ekonomicznie (wojna w końcu trwała już prawie 7 lat !). wszystkie partie w polskim Sejmie kłóciły się o wszystko, ale w jednym były zgodne - koniecznie trzeba zakończyć wojnę! Czy wobec tego Piłsudski mógł kontynuować wojnę, postawić się Zachodowi, czyli zamknąć sobie możliwość zakupu broni, partiom w polskim Sejmie, doprowadzić kraj do totalnej rujny gospodarczej i dalej walczyć? Należy zwrócić uwagę, że Lenin cały czas myślał o Niemcach i "dealu" z nimi. Dlatego według mnie Pan Zychowicz "pofrunął" w swojej książce bardzo wysoko, przyznaje jednak, że miło mnie połechtał, bo marzenia Pana Zychowicza są może i kosmiczne, ale naprawdę piękne, bo przypominają najlepsze czasy I RP.

10. Trochę historii alternatywnej. Wyobraźmy sobie, że Ententa zmienia zdanie i zgadza się na polski rajd na Moskwę, a Petlurze udaje się ruszyć zmęczoną wojną Ukrainę, z Południa na Czerwonych idzie armia ukraińska i niewielkie oddziały Białych Wrangla. Ze strony Smoleńska idzie armia polska i litewska (w miarę możliwości :). W Mińsku powstaje, aż po Smoleńsk WKL, Litwa oddaje nam z wdzięczności Wilno (w końcu i tak tam Litwinów nie ma :), na południu powstaje niepodległa Ukraina. Rosjanie zgadzają się na wszystkie warunki WKL, Polski i Ukrainy, w odpowiedzi na powstanie sowieckiej republiki Ukrainy na wschodzie Ukrainy (Donbas, Krym) powstaje księstwo rosyjskie z wielkim księciem Wranglem. W tym samym roku podpisujemy ścisły sojusz wojskowy i tworzymy na obszarze około 1 mln km2 unię gospodarczą. Królem Unii Środkowoeuropejskiej zostaje ogłoszony Litwin, który żeni się z Ukrainką, natomiast dwór rezyduje w Krakowie. Do Unii swój akces zgłosiły również Łotwa, Estonia, Węgry, Rumunia i Japonia (sojusz wojskowy). A teraz pomyślcie sobie, jak wyglądałby świat w 1939 roku przy takim układzie sił i przy takiej głębi strategicznej :) Przy takim scenariuszu nikt by nie musiał pilnować mniejszości ukraińskiej w Koronie, Niemcy i Rosjanie nie mogliby grać mniejszościami w odtworzonej I RP. Od czasu do czasu wywiad WKL, Korony i Ukrainy musiałby się spotkać i skoordynować działania w zakresie działań wschodnich i zachodnich. W 1939 roku atak Niemców na Koronę byłby jednoznacznym wypowiedzeniem wojny Ukrainie, WKL, Łotwy, Estonii, Rumunii, Węgier i Japonii. Atak rosyjski na Ukraine czy WKL oznacza rozpoczęcie wojny z pozostałymi państwami USE, oddziały japońskie przygotowują się od odparcia rosyjskiego ataku, armia WKL obsadza linie Kościuszki na wschodzie kraju. COP dostarcza sojusznikom najnowsze samoloty myśliwskie Sum i bombowce Łoś. ...... i takiej książki spodziewałem się od Pana Zychowicza :)

To oczywiście lot i to wysoki :) Ukraina niestety pozostaje klientem Niemiec (widać efekty :), wolą czcić UPA niż układać się z Polską. Dla Ukraińców z Zachodu wrogiem jest już chyba mityczny "Lach". Rosjanom i Niemcom zależy, aby "Lach" oczywiście pozostał wrogiem numer 1. Nie ma sensownej polityki zagranicznej Ukrainy, kraj ten jest rozgrywany zarówno przez wrogów, jak i tych co udają przyjaciół. Można iść dalej w tych dywagacjach i powiedzieć, że Rosjanie są sami sobie winni, w końcu w 1805 roku książę Adam Jerzy Czartoryski przedłożył carowi Aleksandrowi I tzw. plan puławski. Zakładał on odtworzenie I RP pod berłem cara i rozwiązanie problemu rosnących w siłę Prus. Car odrzucił ten projekt, Prusy stały się sojusznikiem Rosji, a rosyjska polityka zaczęła akceptować Polskę jedynie w granicach do Bugu, większa Polska stanowiła już dla Rosji zagrożenie. Gdyby Rosjanie potraktowali ten plan poważnie, a I RP pojawiłaby się na kartach historii w 1805 roku, w Moskwie 1917 roku doszłoby to powieszenia kilku mało znanych agentów niemieckich, w tym człowieka, którzy szczerze nienawidził zarówno Rosjan, jak i Polaków - Ilicza Lenina.

Ireneusz Piotrzkowicz